46425125_1965277823548384_7160335279914483712_n

Moja przygoda z Czerwonymi – Jaka szkoda, że „to Se Ne wrati”

Nie będę opisywał całego swojego życiorysu, tylko zacznę od czasu ukończenia (PZSZ) Przyzakładowej Zasadniczej Szkoły Zawodowej przy Hucie im. B. Bieruta, bo tak wtedy się Huta nazywała.

Po ukończeniu zawodówki rozpocząłem pracę w Hucie, w której przepracowałem 40 lat, w tym 32 lata w socjalizmie, a ostatnie 8 lat w tym dzisiejszym wg mnie dzikim kapitalizmie.

Jako już pracownik huty, zacząłem interesować się sprawami nie tylko gospodarczymi, lecz również i politykę naszego socjalistycznego (bo taki w tym czasie był) kraju.

Socjalizm wg mojej oceny, jak również innych był to złoty ustrój dla zwykłych robotników, jak również pracowników na kierowniczych stanowiskach. Wstępując w szeregi PZPR (wcześniej członek ZMSu) chciałem się przekonać jak to jest w tej partii, którą dzisiaj niesłusznie się potępia, krytykuje, opluwa przedstawiając PZPR jako zdrajców i morderców. Będąc w tej partii aż do jej rozwiązania stanowczo takim zarzutom się przeciwstawiam.

Tak w partii, ale również w opluwanym dzisiaj socjalizmie (a nie komunizmie, którego nie tylko
w Polsce lecz i w innych krajach socjalistycznych nie było) wszyscy się szanowali, wzajemnie sobie pomagali, spokojnie pracowali dla dobra socjalistycznej Polski.

Nawet sekretarze Partii, jak zaszła taka potrzeba pomagali wszystkim, nie patrząc (tak jak
w Solidarności) na przynależność partyjną. Sekretarze zakładowi partii byli po to, ażeby pomagać wszystkim pracownikom, bo dla nich liczył się człowiek i pracownik jednocześnie.

Tak było nie tylko w Polsce, ale również w innych państwach socjalistycznych będących w sojuszu z dawnym Związkiem Radzieckim tj.: Bułgarii, Czechach, Węgier, Rumunii. Jednym słowem we wszystkich państwach socjalistycznych była współpraca, wzajemne poszanowanie oraz pomoc
w sprawach gospodarczych i politycznych.

Dzisiaj socjalizm to dla prawicy, jakiś tam wymyślony ( Komunizm, jakaś Komuna, której nie było) to okres totalitaryzmu, że zmuszono do wstępowania w szeregi PZPR z czym się nie zgadzam, bo nie było żadnego przymusu tylko propozycje do wstępowania w szeregi PZPR. Ja wstępowałem do partii z własnej woli, a nie z przymusu. Do wszystkich organizacji, do których należałem wstępowałem z własnej, nieprzymuszonej woli.

Czas członkostwa w PZPR wspominam bardzo dobrze i tak będę wspominał do końca swojego życia, socjalizm również. W socjalizmie, każdy kto chciał pracował, dowożono nawet do pracy
z pobliskich miast i wiosek zakładowymi samochodami. Praca była dla każdego, nie pracował ten, kto rzeczywiście nie chciał i wolał pospać, poleżeć i być na garnuszku u rodziców. Po prostu tacy obiboki chcieli żyć lekkim chlebem, zamiast pracować dla dobra naszego kraju. Była też spora grupa niby Polaków, którym marzył się zachód, do którego tak chętnie wyjeżdżali, pracując dla dobra innych zamiast dla swoich prawdziwych Polaków w naszym socjalistycznym kraju (a nie jak się dzisiaj mówi – komunistycznym kraju).

Jako członek PZPR oraz Wice Przewodniczący Wydziałowego Koła TPPR wyjeżdżałem na wycieczki nie tylko do dawnego ZSRR, lecz również do innych państw socjalistycznych m.in. do ówczesnych NRD, Czechosłowacji oraz Bułgarii. We wszystkich tych krajach bardzo mile
i kulturalnie byliśmy witani i bardzo gościnnie przyjmowani, a przede wszystkim szanowani.
Nie będę się rozpisywał na temat wspomnień z lat, kiedy miałem 15-16 lat, kiedy to spotykałem się
z rówieśnikami, kiedy bawiliśmy się, dokazywaliśmy czy poszło się z dziewczyną na spacer chociaż wspominam je bardzo dobrze.

Najlepsze wspomnienia mam jednaj już jako pracownik Huty i wycieczek zagranicznych do Czech, NRD, ale przede wszystkim do dawnego ZSRR.

Szczególnie utkwiła mi w pamięci wycieczka do dawnego Leningradu (pierwszy raz w podroży samolotem) – te słynne białe noce, wspaniałe widoki oraz miła i serdeczna na każdym kroku obsługa.

Również bardzo miło wspominam wycieczkę do Moskwy – wizyty w Mauzoleum Lenina, cerkwie, muzea oraz pobyt w redakcji Polska-Głos Rosji. Będąc wiceprzewodniczącym Koła TPPR Wydz. Gospodarki Magazynowej prowadziłem z kolegą korespondencję z Radiem Moskwa, uczestniczyłem w różnych przysyłanych konkursach, za które otrzymywałem różne niewielkie pamiątki, a nawet i dyplomy.

Odwiedzaliśmy również (i do pory odwiedzam) groby żołnierzy radzieckich na cmentarzu Kule, którzy to oddali swoje młode życie w walce z hitlerowskim najeźdźcą, o wyzwolenie naszego miasta..

Co jeszcze oferował nam socjalizm, a oferował dużo: godne życie, bezpłatne przedszkola, szkoły, leki za 33%,50%, były też bez zniżek, ale w takich cenach, że każdego Polaka było nawet na te leki stać.

Wszystkie zabiegi, jakie lekarze zalecili były bezpłatne, nawet porady czy wstawianie zębów, robione naprawdę przez uczciwych techników dentystycznych były bezpłatne.

Każdego stać było wyjechać dwa razy w roku na wczasy oraz jak zaszła taka potrzeba nawet do sanatorium, w ramach tzw. L4.

Wspomniałem o przyjaźni Polski z innymi krajami, a w szczególności utkwiła mi w pamięci to bardzo dobra współpraca, na – jak to się mówi – wszystkich szczeblach to przyjaźń z dawnym ZSRR. Rosjanie, którzy wówczas handlowali, sprzedawali za parę groszy, a i tak im się opłacało.
A handlowali wszystkim, od telewizorów, maszynek do golenia, zegarkami aż po różne drobiazgi.

Można było z nimi porozmawiać, napić się kawy i nie tylko. Jednym słowem była to naprawdę serdeczna, międzyludzka przyjaźń, a dzisiaj przez prawicowe rządy opluwana. Jednak pewnej grupie Polaków ta przyjaźń nie byłą na rękę, szczególnie zachodowi, więc zostali przez jednego, byłego Prezydenta z naszego kraju wypędzeni.

To, co opisałem na temat Polski Ludowej lub jak kto woli Socjalizmu (i dalej będę pisał) to moje osobiste spojrzenie oraz wysuwane wnioski tamtego ustroju.

Cofając się do dawnej przyjaźni z ZSRR (którą dzisiaj się opluwa) trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Rosjanie wówczas dużo budowali, wymienię tylko kilka przykładów. W Hucie Częstochowa wybudowali Walcownię Blach Grubych, Hutę Katowice w dowód przyjaźni Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, a budowali nie tylko zakłady, lecz również bloki mieszkalne.

To tylko niektóre wspomniane przeze mnie obiekty wybudowane przez przebywających wówczas w Polsce Rosjan.

W socjalizmie wszystko było potrzebne i wykorzystane, a jak zaszła taka potrzeba prace wykonywano w czynach społecznych, w których osobiście uczestniczyłem pracując dla dobra Polski Ludowej i Socjalizmu.

W wolnych chwilach jako kibic Rakowa chodziłem również na mecze. Nie było chamstwa, wulgaryzmu, rzucania rac na boisko, wyłamywania ogrodzenia stadionu (a dzisiaj to jest na porządku dziennym, wprawdzie nie wszędzie i nie na każdym meczu, ale jest i wulgaryzm
i chamstwo, głównie wśród pseudokibiców, którzy na mecz idą, ażeby zrobić rozróbę).

Wspominam często te dobre czasy socjalizmu, bo takie były w moim odczuciu zastanawiam się, co by było, gdyby wrócił dawny socjalizm, spokojny, bez awantur, arogancji, żeby można było spokojnie żyć, w radości, szczęściu oraz lepszym niż w obecnym dzikim kapitalizmie życiu. Ale to tylko moje i małej grupki Polaków osobiste marzenia, na pewno do tego nie dojdzie. A szkoda, nic się na to nie poradzi. Obiecanki cacanki, a głupiemu radość, jak określa dawne przysłowie.

Ja jako członek partii nie brałem tych obiecanek na serio, a to z tej racji, gdyż uważałem, że to po prostu puste słowa, nie przekładające się na rzeczywistość oraz do realizacji obiecanych celów. Było to po prostu otumanianie Polaków, którzy nie zdawali sobie sprawy, że ci, co tak ładnie głosili, to mogą zrobić, ale dla siebie!

I w mojej ocenie, chyba się nie pomyliłem, bo tak rzeczywiście się stało.

I tu podam kilka aktualnych przykładów.

Oto co nam dał „dobrego” ten obecny dziki kapitalizm, wychwalany przez większą część naszego społeczeństwa.

Dobrobytu nie ma. Drugiej obiecanej Japonii nigdzie w kraju nie można znaleźć. Zakłady pracy posprzedawane zostały za marne grosze. I tutaj trochę się zatrzymam.

Na zdrowy, chłopski rozum, jeżeli się sprzedaje, to się ma pieniądze. A tu co się stało? Zakładów nie ma i pieniędzy nie ma. Myślę nieraz z kolegami, gdzie te uzyskane marne pieniądze się rozpłynęły, że ich podobno nie ma.

Z moich oraz kolegów po fachu myśli wypływa jeden, prawdziwy morał. Pieniądze te znajdują się w bankach tych, co posprzedawali za grosze wszystkie zakłady, a są to solidarność, OPZZ, KOR, które to podzieliły między siebie nielegalnie „zarobione” pieniądze.

Dzisiaj nie mówi się socjalizm, tylko jakaś tam komuna a komina, to nic innego jak wspólnota. Ja osobiście takiej wspólnoty nie widzę, bo jak mam widzieć skoro jej nigdzie nie ma?

Tym, co tak mówią, słowo socjalizm jakoś nie może przejść przez gardło. Nie wiem dlaczego, myślę, że przywykli do słowa komuna, a socjalizm to wg nich to jest to, czego nigdy nie było.

W socjalizmie szanowano żołnierzy bohaterów Armii Ludowej (dzisiaj się ich opluwa), ale o tym napiszę w dalszej części opowiadania swojej historii.

Były spotkania z byłymi żołnierzami Armii Ludowej, którzy opowiadali swoje niejednokrotnie dramatyczne przeżycia. Z takich spotkań, można było usłyszeć dużo ciekawych przeżyć, czasami na krawędzi śmierci, którzy u boku młodych żołnierzy radzieckich oddali swoje życie, zostawiając żony oraz dzieci.

Według mojej oceny byli rzeczywiście prawdziwi bohaterowie, a nie żadni zdrajcy. Tak było w Polsce Ludowej oraz socjalizmie. Wszystko zaczęło się psuć w momencie powstania przy pomocy zachodu anty związkowców solidarność oraz tzw. transformacji ustrojowej, która wg mojej oceny nie przyniosła nic pozytywnego dla kraju. A miało być lepiej niż w socjalizmie. Obiecywano złote góry, drugą Japonię, wolność, dobrobyt, jednym słowem dużo lepsze życie niż jak to nazwali w komunizmie (którego nie było).

Ktoś może z ciekawości zapyta się, co na to wszystko mówiono w szeregach Partii. I tutaj trochę przykrej prawdy, która w moim odczuciu nie powinna zaistnieć, ale stało się inaczej.

W pierwszym okresie wywyższającej się ponad niebiosa wg mojej oceny anty solidarności, do której wstępowali pracownicy, wstępowali również moi partyjni koledzy. Część z nich po krótkim czasie wystąpiła z tej anty solidarności, ale część została przemalowując się z czerwonych aktywistów partyjnych na nie wiadomo jaki kolor.

Ja do tej grupy nie należałem i po rozwiązaniu PZPR najpierw byłem członkiem SDRP (taka nazwa była po rozwiązaniu ówczesnej PZPR), a następnie zmieniono nazwę z SDRP na SLD, do którego należę do obecnej chwili.

Wracając jeszcze do tego kapitalistycznego „dobrobytu”, to co mamy dalej „dobrego”. A więc mamy płatne przedszkola, szkoły, wydłużone kolejki do lekarzy, czekanie do roku, a czasem
i dłużej na operacje ratującą życie człowieka, leki dużo za drogie.

Co jeszcze mamy w tym dobroczynnym, dzikim kapitalizmie. A no mamy drożyznę w każdym sklepie, w każdym miejscu z usługami, a ostatnio podrożał gaz o 5 zł. brutto. Chleb drożeje, z roku na rok ceny idą w górę, emerytury też, ale to bogaci dostają więcej od tych biedniejszych.

To wszystko, co opisałem to są moje własne odczucia, własne słowa oraz własne porównanie czasu minionego bezpowrotnie (a szkoda) socjalizmu z obecnym dzikim kapitalizmem oraz jego „dobrobytem”

Jan Adamski

46440552_728000697598265_4600781143707484160_n 46441791_1991943574252242_2788511425348239360_n 46451114_1458002037664377_8500360119874224128_n 46462409_2243549519209653_8406164151268802560_n 46479901_259893718024128_358266079975309312_n 46498365_485182775303880_7227728191576604672_n 46456104_404996163625813_1997754568301084672_n pan-janek