img_68694552

„Kasper Karliński – obrońca zamku olsztyńskiego” – fotorelacja z rekonstrukcji historycznej bitwy

Jeden z najciekawszych i najpiękniejszych szlaków kulturowych w Polsce doczekał się swojego święta. W sobotę 22 września odbyła się pierwsza edycja Juromanii. Celem imprezy było pokazanie uroku Szlaku Orlich Gniazd i jego licznych walorów: przyrodniczych, historycznych i kulturowych.

Przenosząc się w XVIII wiek, podziwiając kunszt rzemieślniczy, smakując dobroci kulinarnych ze stoisk pań z Koła Gospodyń Wiejskich, na błoniach zamku olsztyńskiego toczyła się bitwa.
„Rok 1587 po śmierci Stefana Batorego… obroną zamku, którego załoga liczyła 80 żołnierzy dowodzi starosta olsztyński Kacper Karliński herbu Ostoja.”

Kasper Karliński – obrońca zamku olsztyńskiego – rekonstrukcja historyczna, fotorelacja

Konstanty Damrot
Kasper Karliński

Po raz ostatni proszę Waszmość Pana
Chciej Pan usłuchać na życzenie słowa!
Szlachetna wdzięczność Maksymiliana
Dziś ponowionych przyrzeczeń dochowa:
Nie miną Pana fortuna, godności,
I przyjaźń pewna księcia jegomości.
Lecz śmiałbyś panie, trwać w dalszym uporze
I bronić twierdzy i sprawy straconej
Na ten czas ręczę nim zabłysną zorze
Z twierdzy olsztyńskiej w gruzy rozwalonej
Zawieje chorągiew arcyksięcia…
Mamy dalibóg! pewne środki wzięcia!”
Diabli! Skończ waść przechwałki, androny
Bym nie zapomniał, że mi z posłem sprawa…
Waść nie wiesz co honor, alboś szalony…
Polak ni kraju ni czci nie przedawca,
Żołnierz nie dziecko w strachy nie wierzy,
Za obiecanką cacanką nie bieży.
Wracaj mospanie, sobie swoją drogą
A coś usłyszał, oddaj w odpowiedzi:
Kasper Karliński olsztyńską załogą
Dziś dowodzący jeszcze się nie biedzi,
Jak się ma bronić, a że nie ma zdrady
W dalsze z twym panem nie wchodzi układy.
Tak odprawiwszy komendant posłańca,
Nuż do obrony rączo się gotuje,
Jak choże dziewczę, co idzie do tańca
Sam działa stawia, słabsze opatruje
Miejsca, z kolei karci lub pochwala
I zapał tłumi albo go rozpala.
Ledwo co skończył przestrogi, pochwały
I powydawał stosowne rozkazy,
Nagle armaty rakuskie zagrały
Żelaznym gradem obsypując głazy,
Mury i baszty wraz się rozwinęły
Hufce Rakuszan i naprzód sypnęły.
Lecz cóż się dzieje? Czy się zdrada wkradła
Między załogę zamku olsztyńskiego?
Czy czarodziejska trwoga na nią spadła?
Na widok wojska ku nim kroczącego
Stoją jak wryci, odporu nie dają
Patrzą i patrzą, i broń z rąk puszczają.
Już nieprzyjaciel lak blisko u murów
Iż ucho polskie jasno rozpoznaje
Szyderstwa i żarty niemieckich ciurów,
Lecz ramię polskie odwetu nie daje,
Tylko się czoło jakby w gniewie mroczy
I ku wodzowi zwracają się oczy.
A wódz, co właśnie był posła z pogardą
Odprawił, stoi jak zaczarowany,
Mdła bladość pokryła jego twarz hardą,
Wzrok słupem stoi jakby obłąkany
A dzielna zawsze dłoń miecza nic chwyta,
Jakby czarami do łona przybita.
Już na 50 kroków wróg przed murem,
Zadrżał Karliński, oczy podniósł w górę,
Znak krzyża zrobił i głosem ponurym:
„Ognia! Pal!” krzyknął sam pierwszy chmurę
Kartaczów rzucił w rakuskie sołdaty,
I chórem zagrały polskie armaty.
W rozsypkę poszły hufce najezdników
Zamek ocalał, zwycięstwo zupełne.
Lecz w zamku smutek, nie słychać wykrzyków
Radosnych, wszystkich serca żalu pełne,
Bo wódz zbyt drogo wygraną zapłacił,
Gdy jedynaka z własnej ręki stracił.
Z niańką na czele i biednym dziecięciem
Polskiego wodza szedł Niemiec ohydny
Do szturmu na zamek, – tak niemowlęciem
Jak tarczą się chroniąc, myślał bezwstydny
Przez ojca pokonać wodza hardego
Lecz poznał Niemiec Lacha prawdziwego.
Runęły baszty zamku olsztyńskiego,
Nie będzie wkrótce śladu po ruinie,
Lecz świetne imię Kaspra Karlińskiego
Z pamięci moich nigdy nie wyginie,
Z ruin sława cnoty polskiej nie wygaśnie,
Aż chyba Polska przejdzie między baśnie.

 fotorelacja: Zbyszek Górawski

img_6819 img_6821 img_6824 img_6825 img_6826 img_6827 img_6815 img_6816 img_6817 img_6818 img_6853 img_6860 img_6867 img_6844 img_6846 img_6847 img_6848