mjhngb

I po lecie 2018

Minęło lato 2018 i postanowiłem odwiedzić rodzinę we Wrocławiu, która też zapewne zakończyła eskapady wakacyjne. Oczywiście pociąg Intercity opóźnił się i to opóźnienie systematycznie powiększał. Ostatni odcinek trasy pokonałem autobusem miejskim.

Rodzina oprócz żywienia i wysłuchiwania moich opowieści postanowiła dostarczyć mnie do ZOO. Oczywiście nie byliśmy w stanie obejść wszystkich stanowisk, ponieważ celem wycieczki było Afrykarium, w którym zgromadzono faunę i florę z określonych miejsc Afryki. Powstało ono trzy kata temu. Wokół podświetlonych kolistych akwariów idzie się ciemną grotą. W akwariach podziwiać można różne ryby i rybki, od drobiazgu po rekiny oraz inne okazy, których nazw nie zapamiętałem. Za plecami skupiły się okazy lubiące bardziej suche miejsca, jak krokodyle, zwierzęta kopytne itp. W górze woliery z ptakami lub ptaki luzem. Ze względu na wysoką temperaturę nie byliśmy w pomieszczeniach z pięknymi motylami.

Zwiedzając Wrocław nie pominąłem targowiska, na którym to uzupełniłem zbiór niezbyt starych staroci.
Po przyjeździe do Częstochowy, ku przerażeniu rodziny wyszło na jaw, iż ogołociłem owe targowisko z ręcznie malowanych wyrobów ceramicznych pochodzących z Włocławka. I tak to produkty z Włocławka sprzedawane są we Wrocławiu.

W ostatnim dniu pobytu rodzina postanowiła pokazać mi ni to pałac ni to zamek w Mosznej. Obiekt i park piękny, niezniszczony w czasie odwrotu Niemców. Właśnie w Mosznej podobno przebywał zakon Templariuszy. Zamek jest jednak budowlą dość współczesną. Były właściciel, Niemiec, posiadał lasy, które wycinał na stemple kopalniane oraz kopalnie. Zamek zbudowany jest z szarego piaskowca z licznymi zdobieniami. Budowla posiada 99 wież i 365 pomieszczeń. W jednej z sal wyeksponowano prezentację pamiątek rodzinnych na różnych reprodukcjach, publikacjach itp.
W jednej z gablotek moją uwagę przykuła broszura w języku polskim. Był to dokument w rodzaju instrukcji bezpiecznej pracy górnika. Wokół zamku rozprzestrzenia się piękny park z dębami o obwodzie ponad 2 metrów.

Droga powrotna do Częstochowy została zaplanowana w ten sposób, że rodzina postanowiła dostarczyć mnie do Opola, a stamtąd już pociągiem do celu. Sprawy losowe spowodowały, że pobyt w Mosznej przeciągnął się i bez posiłku w restauracji pałacowej zostałem odwieziony do Opola. Oczywiście dotarliśmy tam po rozkładowym odjeździe pociągu, na który po wykupieniu już biletów bez miejscówek czekałem dobre dwadzieścia minut.

Ja do Częstochowy dotarłem bez problemu natomiast rodzina, która autem przywiozła mnie do Opola utknęła w korku na autostradzie.

autor: Ignacy Bernadzikowski

Zdjęcia Zamku w Mosznej

jhthhrt img_20180916_151304 img_20180916_141639 img_20180916_131815 img_20180916_131643